PolskaAngliaNiemcy
Dużo, smacznie, ciężko

Jadąc z Namysłowa do Opola przez Dobrzeń Wielki, trudno nie zauważyć restauracji Kuchnia Śląska. Przed lokalem duży wybrukowany kolorową kostką parking. W stylizowanym na starą karczmę budynku znajduje się kilka pomieszczeń. Wewnątrz wśród ozdób narzędzia gospodarcze sprzed kilkudziesięciu lat. Całość funkcjonalna, estetyczna. Ubrani w regionalne strone kelnerzy szybko podają kartę.

Wśród specjalności zakładu króluje "Jadło z Czarnolasu" - porcja posypanej płatkami migdałów polędwicy zawijanej i faszerowanej miodem, pieczarkami i orzechami z dodatkiem zasmażanych kartofli i bukietem surówek albo sałatą z sosem jogurtowym posypaną grzankami oraz żurawinami. Ważąca prawie kilogram porcja za 35 zł. Autor przepisu, Krzysztof Kołodziej przestrzega ewentualnych naśladowców przed duszeniem mięsa dłużej niż dziesięć minut, bo polędwica tego nie zniesie.

Inne popisowe danie to "Śląskie niebo". Zgodnie z zapisem w karcie waży 800 gramów. Nie udało się zamówić połowy porcji. Podjęliśmy więc trud walki z pięcioma dużymi kluskami śląskimi oblanymi sosem pieczarkowym wraz z porcją pikantnego mięsa mieszanego (polędwica wołowa i filet z kurczaka) przyprawiony na ostro kilkoma rodzajami pieprzu. Do tego gotowane z boczkiem porcje czerwonej,  białej i koszonej kapusty. Całość kosztuje 27 złotych. Doskonałe są kluski, ważny składnik tej potrawy. Nie za twarde, nie za miękkie, wyraźnie z jajkiem i kefirem "dla smaku".

Właściciel poleca "Jadło drwala" - podwójny karczek wieprzowy z grilla z farszem paprykowo-pieczarkowym. Do tego kartofle smażone z boczkiem.

Zdradzono nam jeszcze śląski sposób przygotowania czerwonej kapusty: dusi się ja z jabłkiem, cebulą i boczkiem. Musi byc miękka, ale nierozgotowana.

Ogólne wrażenia kulinarne dobre. Porcje duże, jedzenie nawiązuje do tradycji, ale stosunkowo drogie.

Rzeczpospolita (wtorek, 29 sierpnia, 2000 roku)

 
Odwiedza nas 3 gości